zadawanie śmierci dla przyjemności

Temat ten zdaje się nieco odbiegać od reszty artykułów jakie tu można spotkać, ale jest to jedynie pozorne. Wszyscy wiemy na czym polega uzależnienie, jest to pociąg do nieustannego zaspokajania potrzeby, która pojawia się w naszej głowie. Uzależnienie ma to do siebie że drąży człowieka od środka, do puki nie zostanie  ona zaspokojona.A co jeśli uzależnieniem może się okazać zabijanie?. Jakiś cza semu natrafiłem na artykuł o pewnej książce pod tytułem :

„Żołnierze. Protokoły walk, zabijania i umierania”

Książka zawiera masę  opowieści nagrywanych potajemnie  przez Brytyjski wywiad, w celach niemieckich jeńców wojennych z  okresu II w. ś. Są tam nie ciekawe wspomnienia żołnierzy, przechwalających się swoimi „dokonaniami” podczas staczanych bitew. Należy zaznaczyć że głównie byli to zestrzeleni piloci słynnej Luftwaffe o raz marynarze Kriegsmarine.

Chciałbym zaznaczyć dla tych osób, które uważają niemieckie formacje takie jak Luftwaffe czy Wermacht to synonim przykładnego zachowania. Oraz krążące opinie że kierowały się honorową walką i nie brały udziału w mordach i zabójstwach, że jest to typowe kłamstwo propagandowe. Nie tylko  „SS” czyniło zbrodnie, ale i piloci, marynarze. Ta książka dokładnie to wyjaśnia i obala wszelkie mity, pokazuje prawdę na temat wojny i kto na nich walczy zawsze w pierwszych szeregach.

 

Żołnierz nasiąka przemocą w trakcie  wydarzeń na froncie.

Istnieje taka opinia że ludzie poddanie ciągłemu stresowi i wszechobecnemu widokowi śmierci stają się bestiami. Po tym co tutaj zaraz przeczytamy dowiemy się że nie jest to prawdą. Jest to nic innego jak zwyczajne uogólnienie. Pewne i udowodnione jest raczej to, że człowiek zaczyna cierpieć na syndrom po stresowy, który objawia się zwiększoną agresja, jednak człowiek nie jest bestią tylko ofiarą i cierpi wiele lat. Jest również udowodnione że żołnierz piechoty styka się bezpośrednio ze śmiercią i jest on bardziej podatny na chwilowe napady szału podczas walki, gdzie zabija wroga bez mrugnięcia. Walka to specyficzna chwila, w której człowiek oddaje się temu stanowi umysłu by najzwyczajniej przetrwać bitwę. Możemy to zaobserwować w wielu filmach  wojennych o Wietnamie, tam  autorzy kładli specjalny nacisk by ująć w pełni czym jest strach i szał bojowy.

                        Ci żołnierze nie mają wzroku morderców, oni są tuż przed walką i czują że zaraz będzie „jadka”, być może w myślach proszą Boga by tym razem obyło się bez strzelaniny. Zapewne ci weterani widzieli nie jedno. Kiedy rozlegnie się odgłos walki oni zaczną zabijać, ponieważ sytuacja zmusza żołnierza  do zabijania. Przeciętny człowiek będzie zabijał gdy pojawią się właśnie takie okoliczności.

 

No dobra jeśli zwykły człowiek będzie zabijał podczas walki co w takim razie robi człowiek „nie normalny” ?, czy istnieją tacy ludzie?.

Koneserzy zabijania.

Kiedy dym bitwy opada i opadają również emocję, żołnierze zapalają papierosy i zaczynają im się trząść ręce. Muszą ochłonąć i dojść do siebie, zapewne wielu jeszcze trzyma adrenalina i wiwatują, śmieją się, że udało im się przetrwać. Jednak jest jeszcze jeden typ żołnierza, ten który wychodzi na pole bitwy i dobija rannych. Czasem zabija bezbronnego niby przypadkiem. Tego typu żołnierz potrafi zastrzelić każdego z zimną krwią, mimo że  w większości  w otwartej walce nie cechują się zbytnia odwagą i walecznością.

Bardzo często są to oficerowie, którzy siedzą zaszyci w okopach kiedy ich żołnierze giną, jednak kiedy trzeba strzelają bezbronnemu w głowę robią to bez wahania i chwalą się tym na zdjęciach. Wszelkie masakry które na jeńcach czy cywilach, które odbywały się na polach bitew, zawsze przypisywało się żołnierzom zmęczonym walką, nasiąknięty przemocą, psychologowie zbudowali na tym teorię że każdy z nas może stać się takim człowiekiem, wystarczy ubrać nas w mundur i wysłać na front. Jest to oczywiście nie prawda.

Niemiecki oficer Luftwaffe, pilot z okresy II w.ś.

„Zacząłem odczuwać potrzebę zrzucenia bomb. To nieźle rajcuje, przyjemne uczucie. Tak samo piękne, jak kogoś zastrzelić”.

                  ( cytat z wyżej wymienionej książki )

O ile teoria psychologów jeszcze jakoś do „przepchnięcia ” jest  w kontekście żołnierza piechoty, to w przypadku tego lotnika nie bardzo się sprawdza. Lotnicy  zrzucają bomby mechanicznie, nie widzą wroga , nie widzą często skutków swojego nalotu. Obserwują pole walki z zupełnie innej perspektywy. Ten człowiek nie styka się regularnie z przemocą, trudno go wytłumaczyć w sposób jaki tłumaczą to psychologowie obecnie. Mało tego cytat ten pochodzi od jeńca  z okresu :17 lipca 1940 r. Czyli początek zmagań wojennych, trudno go również wytłumaczyć że robi to tak długo że przywykł.

Pohl, bohaterski  lotnik Luftwaffe, strzelec pokładowy :

„Otóż już 4 września 1939 roku odczuwał on przemożną przyjemność w strzelaniu z lotniczego działka pokładowego do cywilów i żołnierzy rozbiegających się na polach i łąkach. Tylko koni mu bardzo było żal, bo aż fruwały na wszystkie strony. Okres przyzwyczajania do wojennej traumy trwał u niego całe trzy dni spędzone na bombardowaniu polskich miast. Siedząc w celi wspominał z rozrzewnieniem, jak to wspaniale by było, gdyby zrzucił 32 bomby na rynek, gdzie było wielu ludzi. Niestety, podczas tego nalotu został zestrzelony – a tak przyjemnie się „kosiło” ludzi amunicją zapalającą… Żal tylko, że nie zdążył zabić człowieka „tak z ręki”

                     (cytat z książki wymienionej wyżej jak wyżej )

Czyż świat z „lotu ptaka” nie wygląda pięknie ?, jednak temu lotnikowi brakowało czegoś, mordowania ludzi, a tak to tylko trzeba wstać wcześnie bo o 5 rano i jeszcze nudna odprawa, potem ciężki spadochron. Zanim dolecimy na front gdzie spalimy wreszcie kogoś i może sobie postrzelam do ludzików. Zapewne nie raz mówił do kolegów:

„zazdroszczę tym z piechoty!”

Jednak był w bardzo odpowiednim miejscu dla tego typu ludzi, w miarę bezpieczny i bezkarny, z ogromną przewaga nad swoimi ofiarami.

 

Podobna sytuacja z marynarzami słynnych U-botów, ich walka polegała w większości na mechanicznych czynnościach. Cel widział jedynie kapitan i oficer peryskopu celowniczego. Większość zajęta była ładowaniem torped i obsługą mechanizmów. Mimo to dokonywali strasznych rzeczy, i wszyscy dobrze zdawali sobie z tego sprawę. Nie my ich będziemy sądzić, wielu zapewne robiło to z powodu ideologicznych, poddani propagandzie.

Marynarz Solm

Niejaki Solm mówi o „dużej radości” z faktu zatopienia transportu dzieci – najprawdopodobniej był to statek „City of Benares”, po zatonięciu którego życie straciło 77 brytyjskich dzieci. Ogólnie jednak, w opowieściach „podwodniaków” nie pojawia się pojęcie „frajdy”. Jest za to dużo „rozwalania” i „załatwiania”, zaś polowania to dla nich jedynie licytowanie się zatopionym tonażem. 


Oczywiście  Solm nie był zwykłym marynarzem, to osobnik z grupy koneserów zabijania. Żaden normalny człowiek nie chełpił by się takimi rzeczami. Należy pamiętać że ci ludzie zostali zwolnieni do domów zaraz po zakończonej wojnie. Zapewne dostali ordery, dożyli spokojnej starości. Raporty z których pochodzą wymienione cytaty zostały utajnione przez Brytyjczyków na 60 lat, nigdy nie wykorzystano podsłuchanych rozmów tych zbrodniarzy do postawienia ich przed sądem, dlaczego ? Z bardzo śmiesznego powodu, by nie wyszło na jaw że Anglicy podsłuchiwali jeńców, co było  by naruszeniem konwencji i grożącym dyplomatycznym skandalem. Oczywiście powód jest „powalający”. Pamiętajcie: swoi chronią swoich, sprawiedliwość jest na samym końcu kolejki.

Człowiek bez sumienia się rodzi, czy takim się staje ?

Wiele się nad tym zastanawiałem, wydawać by się mogło że to jakieś zaburzenie, choroba. Jednak nic z tego, z moich badań i studiowania Biblii oraz naukowych publikacji na temat :” Border Line”, doszedłem do wniosku że ludzie tacy rodzą się z takimi skłonnościami.

 

Biblia opowiada o istnieniu tak zwanych „nefilin„, ludzi którzy są potomkami ludzkich kobiet i  istot duchowych, w Biblii zwanych upadłymi aniołami. Dowiadujemy się również że obok rodzaju ludzkiego, żyje „nasienie węża”, które odnosi się do pokolenia węża, czyli szatana. Jest to opis ludzi o dokładnie takich cechach jakimi szczycą się opisani wyżej „koneserzy zabijania”. Kiedyś myślałem że „nasienie węża” to po prostu zwyczajni ludzie wybierający zło. Jednak teraz widzę związek i pewną zgodność, między ludźmi bez sumienia a ich genami, z resztą nauka potwierdza ten związek, co jeszcze bardziej nadaje Biblii ogromnej wiarygodności jako zapisowi historycznemu.

Nauka rozgranicza osoby chore i normalne. Dla nich każdy schizofrenik to chory człowiek, podobnie jak sadysta, podczas gdy homoseksualista i „border line” to zdrowy człowiek, jedynie z  odmiennym postrzeganiem. Oczywiście nigdy nie zgodzą się, że są osoby z odmiennymi genami, które nie są pochodzenia mutacji genetycznej, tylko wywodzą się od odmiennej istoty niż człowiek. Istoty upadłej moralnie. Nie przyznają możliwości że geny niosą wiadomości o stanie duchowym istot, oraz moralnym, które zostały „wszczepione” nam przez, upadłych aniołów . Ponieważ uwiarygodniło by to  historię świata według Biblii, którą sam Bóg nam dał, byśmy znali prawdę.

Obawiam się że to nie ma szans na wyjście po za  obręb „teorii spiskowej”, dlatego że wiele osób które stoi na czele elity świata to są właśnie osoby pokroju :borderline, koneserzy śmierci, są to potomkowie nefilin, trzymają władzę nad światem, są idealnym narzędziem w rękach szatana. Tworzą  strukturę systemu kontroli świata, nie pozwolą nam na poznanie prawdy. Dlatego te raporty przeleżały utajnione 60 lat w archiwum, dlatego sprawiedliwość nie istnieje na tym świecie bez interwencji samego Boga. Dlatego wreszcie  pojawić się musiał Chrystus by przynieść „pakiet naprawczy” zwany przez nas Ewangelią. Tak proszę państwa Ewangelia to lekarstwo dla ludzi pokroju :

– border line

homoseksualistów

– nimfomanów

– sadystów

–  a nawet koneserów śmierci

Ona ma moc naprawiania naszego zanieczyszczonego DNA, czego skutkiem jest pojawienie się czegoś co szatan odebrał wielu ludziom, sumienia. Wszyscy tak zwani normalni, którzy je mają, ale tłumią je w sobie, po przez czytanie ewangelii doznają wyostrzenia sumień, które gdzieś tam „czuwają” w nadziei że sobie wreszcie o nich przypomnimy. Lekceważenie tego może skutkować poważnymi konsekwencjami,  jakie czekają nas w czasie ostatecznym, kiedy obędzie się sąd nad światem zapowiedziany przez Boga w Biblii. Ewangelia Chrystusa to ostanie instrukcję jak się do nich przygotować by zachować życie.


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s